37
Lena Sobotni poranek. Jesteśmy tutaj już prawie tydzień. Tydzień od tej cholernej nocy. W której wszystko się posypało. Od nocy w której moje serce przestało bić. A życie rozsypało się jak domek z kart. Tydzień z dala od Richarda. Od jego pocałunków. Od jego dotyku. I ciągle gdy zamykam oczy widzę go przed sobą. Z wysoką blondynką na hotelowym korytarzu. I ciągle boli. Tak samo mocno jak tydzień temu. Sven codziennie wyciąga mnie z pokoju. Choć tak naprawdę , jedyne na co mam ochotę, to wejść pod kołdrę i przespać każdą minutę. Żeby nie myśleć. Żeby nic nie czuć. Żeby tak po prostu zniknąć. On ciągle trzyma dystans między nami. Choć jestem pewna, czego chce.Widzę to w jego oczach jak na mnie patrzy. Jak wstrzy...